Wielu właścicieli psów źle odczytuje sygnały, jakie przekazuje im pupil.
Co zrobić, by zrozumieć postępowanie psa i rozróżnić normalne
zachowanie od aktu dominacji? Na te i inne pytania odpowiem w
dzisiejszym artykule.
Wielu właścicieli czworonogów nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele
krzywdy mogą wyrządzić swoim nieprzemyślanym postępowaniem. Bardzo
często zdarza się, że pewne zachowania pupila mają na celu pokazanie
dominacji nad właścicielem. Ten jednak, nie umiejąc poprawnie odczytać
sygnałów, reaguje nieadekwatnie do sytuacji.
Z drugiej strony, wiele zachowań czworonogów brane jest za chęć przejęcia władzy w domu, mimo, że wcale do tego nie służą.
Gdy pies skacze na ludzi
Po całym dniu pracy wracamy zmęczeni do domu. W drzwiach wita nas
radosny piesek, który, chcąc okazać swoje szczęście, skacze i liże nas
po twarzy. Jednak czy skakanie jest jedynie oznaką zadowolenia u
czworonoga?
Psy skaczą na ludzi nie tylko wtedy, gdy chcą ich przywitać. Robią tak również po to, by okazać swoją wyższość. Jednak wielu opiekunów o tym nie wie i podświadomie utrwala w swoim pupilu ten negatywny nawyk. Co zrobić, by oduczyć psa takiego zachowania? Po pierwsze, musimy zacząć od siebie. Wchodząc do domu, nie budujmy u psa uczucia ekscytacji. Spokojnie do niego podejdźmy i przy każdej jego próbie wskoczenia na nas, „zrzucajmy” go z siebie. Nagradzajmy go za to, że spokojnie siedzi, w trakcie, gdy do naszego domu przychodzą znajomi. Dajmy psu do zrozumienia, że dostanie smakołyk tylko wtedy, gdy będzie grzeczny i posłuszny.
Gdy pies śpi na naszym łóżku
Wiele osób pozwala psom spać na łóżku bądź na kanapie. Jest to jednak
wielki błąd. Jeśli chociaż raz pozwolimy psu przespać noc u naszego
boku, możemy być pewni, że następnej nocy znowu przyjdzie, by powtórzyć
czynność.
Spanie z właścicielem w jednym łóżku nie jest oznaką dominacji. Nie dajcie sobie jednak wejść na głowę! Wielu właścicieli psów, z miłości do nich, popełnia mnóstwo błędów. Trzeba jednak pamiętać, że pies nie jest dzieckiem i do szczęścia potrzebna jest mu dyscyplina.
Gdy pies ciągnie za smycz
Częstą przyczyną ciągnięcia smyczy przez psa jest czysta ciekawość.
Pupil zobaczy coś w oddali i chce jak najszybciej dostać się do
upragnionego obiektu. Co zrobić w takiej sytuacji? Najlepiej stanąć w
miejscu, zablokować smycz w taki sposób, by pies nie miał dużego pola
manewru i poczekać aż pupil się uspokoi. Najgorsze, co możemy zrobić w
takiej sytuacji, to krzyczeć na czworonoga. Takie działanie nie
przyniesie pozytywnego efektu, a przyprawi nas o ból głowy.
Inną sprawą jest wpychanie się psa przed nami do windy, do drzwi czy w inne miejsca. Takie zachowanie oznacza, że pies czuje się od nas ważniejszy i uważa się za przewodnika. Nie wolno dopuścić do takiego zachowania. Od najmłodszych lat, należy pokazywać psu swoją wyższość i jeżeli będzie chciał wepchnąć się gdzieś przed nami, należy ściągnąć go za smycz i pokazać, że to Wy rządzicie.
Gdy pies oddaje mocz w domu
Wielu właścicieli psów odbiera oddawanie moczu przez psa w domu jako
objaw znaczenia terenu. Wydaje im się, że pupil chce w ten sposób
zamanifestować swoją rangę przywódcy w stadzie. Ten mit jest jednak
łatwy do obalenia. Przyczyną takiego zachowania może być problem z
trzymaniem moczu, infekcja bakteryjna lub kastracja. Źródło problemu
może mieć również podłoże w złym wychowaniu psa. Jeśli w okresie
szczenięcym, w trakcie nauczania pupila utrzymywania czystości w domu,
popełniliśmy błąd, może mieć to wpływ na dorosłe życie czworonoga.
Należy zastanowić się, czy nie pozostawiliśmy psa samemu sobie w trakcie
nauki, bądź czy, aby na pewno, wynosiliśmy szczeniaka na dwór po każdej
próbie oddania moczu w domu.
Zanim więc uznacie jakieś zachowanie psa za próbę dominacji, zastanówcie się, czy macie pewność co do Waszej tezy. Jeśli któreś z psich zachowań będzie budzić u Was niepewność, najlepiej zgłoście się do behawiorysty. On poobserwuje czworonoga i postara się ustalić, czy faktycznie ma on zamiar być przewodnikiem stada. Może się również okazać, że zachowanie czworonoga ma zupełnie inne podłoże niż mogło się wydawać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz