Im więcej wymyśli się sposobów na najbardziej fantazyjny kształt ucha, tym bardziej będzie ono narażone na choroby.
Ras psów jest prawie 500, a gdyby dobrze poszukać – pewno i jeszcze
drugie tyle. Wszystkie one wywodzą się od wspólnego przodka (dziś
ustalono z niezbitą pewnością, ze był to wilk), który miał ucho
naturalnie stojące. Tymczasem psy mają uszy najrozmaitszych kształtów –
po części z urodzenia, po części wskutek działań człowieka.
Naukowcy
twierdzą, że naturalnie stojące psie ucho jest najzupełniej
fizjologiczne i zapewnia należytą wentylację kanału słuchowego, zaś uszy
opadające przyczyniają się do częstych zapaleń ucha środkowego oraz do
rozwoju wielu chorób, wywołanych przed podrażnienie małżowiny usznej czy
samego kanału słuchowego wskutek braku należytej wentylacji.
Najczęstszą dolegliwością uszu jest podrażnienie lub zapalenie
nabłonka kanału słuchowego, wywołane przez zaleganie w nim woszczyny. Z
reguły właściciel psa zauważa to, gdy pies zaczyna drapać się okolicach
uszu lub usiłuje podrapać się w środku ucha (!) lub – co gorsza –
zaczyna ustawicznie potrząsać lub trzepać głowa i uszami, starając się
oczyścić ucho z zalegającego w nim brudu lub nawet płynu. Przy bliższych
oględzinach okazuje się, że okolica ucha jest objęta stanem zapalnym,
którego objawy są widoczne nawet dla laika. Nasada ucha jest rozgrzana,
wewnątrz ucha zalega brudna, brązowo-czarna maź, o charakterystycznym,
nieprzyjemnym zapachu, a pies unika dotykania go w okolicach bolesnego
ucha. Przyczyną stanu zapalnego (oprócz śladów po urazach, krwiakach
itd.) mogą być roztocza, bakterie lub grzyby (z reguły drożdżaki).
By uniknąć takiego stanu należy regularnie – mniej więcej co dwa
tygodnie – rutynowo kontrolować stan ucha – zajrzeć do środka, powąchać
je (tak, tak!) czy przetrzeć wnętrze ucha kłębkiem waty (uwaga, by nie
zsunął się z patyczka czy palca!). Jeśli wacik po wyjęciu jest brudny,
to najwyższy czas by przeczyścić ucho. To samo oznacza inna niż
surowicza lub woskowa woń z psiego ucha. Skóra wewnątrz ucha powinna być
czysta i w kolorze zbliżona do słabo owłosionej skóry na części
podbrzusza psa.
Specyficzna budowa ucha psa sprawia, że trudno jest wyczyścić je
starannie domowymi sposobami. Kanał słuchowy jest zagięty na kształt
litery L i trudno spenetrować go bez właściwych specjalistycznych
narzędzi. (Ma to i swoją dobrą stronę – trudno przy czyszczeniu
uszkodzić ucho, co możliwe jest choćby u człowieka, poprzez przebicie
błony bębenkowej). Czyszczenie ucha przeprowadzamy owijając wokół palca
odrobinę waty i starannie czyścimy ucho, jak najgłębiej wsuwając palec
do środka i obracając nim. Zalecane jest wpierw przetarcie ucha „na
sucho”, a dopiero potem zwilżenie watki (świeżej!) specjalnym płynem do
czyszczenia uszu, dostępnym bez recepty w sklepach zoologicznych (rodzaj
płynu nie ma tu szczególnego znaczenia, dobry jest polski Otiseptol czy
„Płyn do czyszczenia uszu” firmy Vita-derm, niezły Ear Cleaner
niemieckiego Beapharu). Raczej nie należy używać w tym celu patyczków do
czyszczenia ludzkich uszu, gdyż są one i za krótkie, i za wiotkie, i na
dodatek zwilżone potrafią gubić wacik…
Lekarze weterynarii czyszcząc psu uszy zawijają wacik wokół
szczypczyków czy peanu, ale trudno wymagać od każdego właściciela psa,
by kupował te w sumie dość specjalistyczne narzędzia. Systematyczna
kontrola i czyszczenie uszu przy pierwszym podejrzeniu stanu zapalnego
nie wymaga aż tak dogłębnej penetracji. Nigdy nie używamy do uszu
zasypek ani gęstych maści, choćby najłagodniejszych, gdyż z reguły
czopują one ucho. Jeśli zasypka – to tylko ta, przepisana przez lekarza
weterynarii i ściśle wedle jego zaleceń.
Na zakończenie zabiegu czyszczenia uszu warto wpuścić do ucha kilka
kropel płynu do czyszczenia uszu – w tym celu wprowadzamy jak najgłębiej
do ucha aplikator na końcówce buteleczki z płynem, wkraplamy nieco i
starannie rozmasowujemy cała nasadę ucha.
Troska o uszy – wbrew pozorom – nie jest udziałem tylko właścicieli
psów ras zwisłouchych, gdyż o podrażnienie czy zapalenie ucha łatwo
także u psów o uszach stojących (choć przyznać trzeba, że psy o uszach
nieproporcjonalnie dużych i przylegających do głowy, jak basset, jamnik
czy cocker spaniel skarżą się na uszy częściej niż inne).
U części ras (szczególnie dotknięte są tym, nie wiedzieć czemu,
sznaucery) w głębi ucha (a tak naprawdę – na bokach kanału słuchowego)
rosną długie, twarde włosy, na których osiada kurz, złuszczony nabłonek i
woszczyna, co przyczynia się do stałego drażnienia ucha, co przyspiesza
obumieranie naskórka, zwiększa wydzielanie woszczyny, przez co o
podrażnienie ucha jeszcze łatwiej. Jedynym sposobem jest tu usunięcie
tych włosów – wyrwanie ich – podczas zabiegów pielęgnacyjnych.
Pociągając lekko za końcówki włosów usuniemy te martwe, najbardziej
groźne i niektóre żywe. Na szczęście, są one słabo osadzone w skórze i
łatwo dają się usunąć. Przycinanie ich niewiele daje, bo odrastają z
niezwykłą szybkością…
Warto pamiętać, że niektóre rasy – choćby pudle – mają genetycznie
utrwaloną skłonność do wąskiego kanału słuchowego, który nie dość, że
łatwiej się przytyka woszczyną i brudem, to jeszcze znacznie trudniej go
oczyścić.
Ze względu na wspomnianą budowę ucha zewnętrznego u psa bardzo
groźne jest dostanie się do kanału słuchowego wody – pies nie może jej
sam usunąć inaczej niż przez trzepanie głową, co sprawia, ze wprawdzie
cześć wody wypływa na zewnątrz, lecz co najmniej tyle samo jej wpada do
ucha środkowego… Płyn zalegający w uchu środkowym zazwyczaj prowadzi do
zapalenia, a zawsze jest źródłem podrażnienia i niepokoju psa, gdyż
osłabia jeden z najczulszych zmysłów psa – słuch. Z tego powodu trzeba
zachować szczególna ostrożność przy kąpieli psa, najlepiej jest nawet
przed zmoczeniem psiej głowy zatkać wyloty uszu tamponami z suchej waty.
Ważnym elementem higieny psiego ucha jest przeglądanie, czy nie
dostały się doń jakieś ciała obce – szczególnie latem i wczesną jesienią
psy buszujące po polach są szczególnie narażone na źdźbła traw. Jeśli
tylko podejrzewamy coś takiego, to czym prędzej trzeba je usunąć, a
jeśli podejrzewamy, iż kosmyk trawy czy cześć kłosa dostała się do
wnętrz ucha – to czym prędzej do lekarza weterynarii. Pozostawione w
dolnej części kanału
słuchowego najmniejsze choćby ciało obce jest
źródłem podrażnienia ucha, co prowadzi nieuchronnie do zapalenia, które
wymaga dość długotrwałej i kosztownej kuracji.
Przy czyszczeniu ucha trzeba pamiętać, że jest to trochę praca
syzyfowa – ucho wytwarza woszczynę jako odpowiedź na podrażnienie
naskórka, a czyszczenie jest jednak drażnieniem. Innymi słowy – im
częściej ucho czyścimy, tym więcej będzie ono produkowało woszczyny.
Ważny jest tu zatem pewien rozważny umiar…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz